Kolejny etap…

Po wizycie u lekarza z Komorowa okazało się, że mam tyłozgięcie macicy i wyjaśniły się powody moich krwawień. Okazało się, że mam polipa endometrialnego o wielkości 4 na 3 cm. To on wywołuje krwawienia i potworny ból podczas okresu.  Na początek dostałam skierowanie do szpitala na usunięcie. Lekarz powiedział, że można to u niego zrobić ale jest to koszt 1600 zł więc żebym poszła na NFZ.

A wiec zapisałam się do poradni pełna nadziei, że jeśli coś wywołuje krwotoki i potworny ból to może uda się to w miarę szybko usunąć. Okazało się, że oczywiście nie ma na to szans w tym roku ponieważ pieniądze na takie zabiegi się skończyły w całej Warszawie. A więc zadzwoniłam do mojego lekarza i umówiłam się prywatnie na zabieg. Okazało się, że jednocześnie z tym zabiegiem jak już będą mnie usypiać to sprawdzą drożność w cenie.

A więc finał wygląda tak, że dziś jestem po pierwszy dzień po Histeroskopii. Jajowody okazały się całkowicie drożne, a polip wypełniał całą powierzchnię macicy i mógł tam być od dawna. To on mógł być przyczyną problemów z zajściem w ciążę i to on był odpowiedzialny, za to że w czerwcu poroniłam.

Teraz pozostaje czekać na wyniki histopatologiczne i poczekać, aż rany się zagoją. Ale wiem że już nigdy nie pójdę do innego lekarz niż ten.

Ten cykl już mam jakby bez szans, ale następny jest w pełni ok. Muszę zrobić tylko badania zlecone przez lekarza, a M powinien powtórzyć badania nasienia i działamy.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Powrót do walki

A więc pora powrócić do walki. Od ostatniego wpisu minął ponad miesiąc. Teraz czekam tylko do okresu i zapisuję się na wizytę do lekarza z Komorowa. Podobno jest najlepszy. Koszt wizyty 300 zł. Pokładam w nim wielkie nadzieje. Jest powiązany z Invimedem do którego miałam iść i z kliniką z Łodzi. Ma na swoim koncie wiele sukcesów. A ja każdego dnia się upewniam, że to wina hormonów. Teraz krwawienie miałam praktycznie do owulacji. Okres taki, że aż szok. Cierpię widząc małe dzieci, a jeszcze bardziej cierpię patrząc na M. który tak wiele by oddał żebym była w ciąży i tak bardzo cierpi nad swoją bezsilnością. Czasem myślę, że jakby poślubił kogoś innego to już dawno by był szczęśliwym ojcem  i by spełnił swoje największe marzenie. To chyba najbardziej boli…

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Czas odpocząć

Okres dostałam tym razem normalnie, jeszcze przed tym zrobiłam za namową M. Bete także kolejny raz nic.

W czwartek byłam u tej lekarki. Bardzo fajna Pani doktor, pełna profeska. W skrócie powiedziałam jej w czym rzecz, ona popatrzyła na wyniki i stwierdziła, że szkoda czasu i moich pieniędzy żeby ona się w tym grzebała, bo na pierwszy rzut oka wszystko jest ok. Dała mi skierowanie i poradziła mi zgłosić się na Starynkiewicza do Poradni leczenia Niepłodności. Całe popołudnie spędziłam czytając i analizując strony internetowe i fora.  W międzyczasie ustaliliśmy z M., że do poradni się zapiszę – zakładaliśmy że najbliższy termin będzie za jakiej 3 miesiące – a poza tym damy sobie na prawdę na luz. I ja i M. jesteśmy tym bardzo zmęczeni. Ja przez branie antybiotyków od stycznia non stop mam wyniszczone wszystko i jestem zdeptana psychicznie, a M. ma dość patrzenia na moje łzy i na to jak się męczę. Postanowiliśmy, że poczekamy kilka miesięcy z następnymi krokami.

Wieczorem wyłuszczyłam kilka interesujących mnie kontaktów. Po dokładnej analizie został mi Invimed, Gameta z Łodzi i Starynkiewicz.

Następnego dnia rano zadzwoniłam na Starynkiewicza żeby się zapisać i tu zaczęła się zabawa. Termin 29 października – ok byłam na to przygotowana wręcz bym się zdziwiła jakby było inaczej. I uwaga to nie koniec niespodzianek – trzeba mieć skierowanie od ginekologa który przyjmuje na NFZ – nie biorą pod uwagę skierowań z prywatnych gabinetów! Dodatkowo trzeba mieć skierowanie od internisty! Po co?! nie ma pojęcia! I to tez nie koniec bo trzeba mieć ważną cytologię i posiewy świadczące o tym, że się jest zdrowym więc przy mojej prawie rocznej walce z e.coli prawdopodobieństwo wynosi 1 do 1000 że akurat w październiku będzie ok!!! Cóż człowiek całe życie się uczy. Wniosek – Jak idziesz do lekarza na NFZ musisz być zdrowy bo inaczej Cię nie przyjmą. Chciałam wierzyć że to koniec niespodzianek ale niestety nie – 29 rano od 8 jest rejestracja  – kto pierwszy ten lepszy – a potem lekarz przyjmuje ile chce. Na te słowa podziękowałam Pani że udzieliłam łaskawie tych informacji i się rozłączyłam. Przez 5 min miotałam niecenzuralne słowa pod adresem tego szpitala, tego kraju, polskiej służby zdrowia i NFZtu. 

Jak już przeszłam do fazy śmiechu i to postanowiłam na wszelki wypadek sprawdzić jak to wygląda w Invimedzie. Miły Pan był zaskoczony moimi pytaniami o ewentualne skierowania i potrzebne badania i poinformował, że czas oczekiwania na pierwszą wizytę nie przekracza 1 tygodnia.

Jedynym komentarzem jaki mi się ciśnie na usta to :Dzięki Bogu że stać mnie na to żeby iść prywatnie do lekarza i się leczyć!

No ale decyzję o zapisaniu się odłożyłam na jakiś czas. Muszę złapać dystans do tego wszystkiego.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kolejny raz…

Leki wybrałam, M. też. Badań po raz kolejny nie robiłam, bo stwierdziłam, że to nie ma sensu.

Nie chcę sobie robić znowu nadziei, ale w tym miesiącu jeszcze bardziej mnie bolą piersi, tak że nie za bardzo się mogę dotknąć. I do tego mam spuchnięty od tygodnia brzuch.

W czwartek powinnam dostać @ i do tego na czwartek mam umówioną wizytę u nowej lekarki. Tak na prawdę zostaje mi tylko nadzieja i modlitwa. Myślę, że tym razem to może być dziewczynka bo nie muli mnie po słodkim. Zobaczymy – wszystko się wyjaśni w ciągu 2-3 dni.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

….

Długo nie pisałam, bo musiałam się jakoś pozbierać.

Nad morze wyjechaliśmy we”troje” a wróciliśmy już we dwoje…

Może po kolej. Piersi nadal bolały i do tego pojawiły się mdłości po wstaniu rano. Nie byłam w stanie nawet przełknąć herbaty. Testu nie robiłam bo za wcześnie… Wszystko było dobrze. Teoretycznie w czwartek powinnam była dostać okres. W środę bez żadnego bólu, bez niczego pojawiło się lekkie blado różowe plamienie po stosunku. Pomyślałam, że to nic bo mnie przecież nie boli. W środę też dowiedziałam się że badania wyszły źle bo mam znowu e.coli.

W czwartek około 4 rano obudził mnie potworny ból brzucha i dostałam krwotoku. Zrobiłam test – wyszedł negatywny, ale pomimo tego wiem, że byłam w ciąży.

Po powrocie poszłam do mojego lekarza w związku z e.coli i tym co się stało. Chciała żeby przeleczył też M. ponieważ jest prawie pewna że to on mnie zaraża skoro od pół roku ciągle jestem chora. Lekarz niby uwierzyła, ale powiedział że nie ma dowodów bo nie zrobiłam testu. Przepisał leki tylko dla mnie – powiedział że M. mnie nie zaraża i kazał kochać się w prezerwatywie do następnych badań i zrobić HSG. Po kuta mi HSG skoro byłam w ciąży???? Leki wykupiłam, M. kazałam pobrać furagin i szukam innego lekarza, Do tego już nie pójdę.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Urlop…

A więc tak, znowu się nakręciłam jak jeż na szczotkę. Może od początku. Znalazłam klinikę gdzie za 540 zł zrobią mi badanie. Badanie jest bez znieczulenia i trzeba wcześniej się umówić żeby lekarz przyjechał. Wystarczy mieć posiew z kanału szyjki i z pochwy. We wtorek byłam u swojego lekarza, próbki zostały pobrane. Okres mam mieć około środy, czwartku w przyszłym tygodniu, niestety jak będziemy z M. nad morzem bo jak dobrze pójdzie to w niedzielę wyjeżdżamy.

Co do mojego nakręcenia sprawa ma się następująco. Po tym strasie wywołanym nieudanym badaniem chyba miałam wcześniej owulację. Test LH robiłam ale tylko dlatego, że mnie brzuch bolał nienaturalnie i jakoś nie utrafiłam bo w czwartek kiedy powinnam nieć owulacje okazało się, że jest po ptakach. Pomyślałam sobie, że trudno. Z tymi testami i tak tyle razy próbowaliśmy i nic. 

We wtorek zaczęły mnie pobolewać piersi tak jak na okres, a do okresu jeszcze ponad tydzień i to lekko. pomyślałam, że to chwilowe i przejdzie, a tu dupa. Dziś mamy piątek i dalej bolą. M. powiedziałam tylko, że mnie bolą, powiedział że pewnie rosną :-)

Oczywiście jak to naczytałam się, że jest to pierwsza oznaka ciąży i cały czas się macam czy jeszcze bolą…

Potwornie się boję, że kolejny raz będzie niewypał…

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Urlop…

Przez ten tydzień musiałam trochę ochłonąć,złapać dystansu. Cały czas szukałam jakiejś alternatywy do Karowej – znalazłam. W Piasecznie w Centrum zdrowia prywatnie odpłatnie robią badania. Badanie jest bez znieczulenia dlatego potrzebny jest tylko posiew i cytologia. Koszt 540 zł. Na badanie trzeba się umówić wcześniej, żeby lekarz przyjechał indywidualnie zrobić HSG. Inną alternatywą jest jeszcze szpital w Sochaczewie ale tam jest już trochę gorzej… We wtorek idę na pobranie posiewu tym razem sama dopilnuję żeby był dobry. Jak wszystko będzie ok to jak tylko się pojawi @ umawiam się na badanie. 

Wczoraj chyba już dla śmiechu sprawdziłam wszystkie badania które zrobiłam wcześniej i w których coś wychodziło. Wszystkie były zrobione dobrze tylko to ostatnie które było ok było nie do końca z tego miejsca co trzeba. Teraz umówię się w kilku miejscach bo kto wie co się może wydarzyć… Może prąd zabraknie, może wielki meteoryt spadnie. W sumie śmiejemy się już z tego z M., to jest za razem śmieszne i tragiczne i chyba się już nie kwalifikuje do przegródki przypadek… 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Level failed…

Wczoraj nie miałam siły nic napisać…

Wstaliśmy z M. o 6 rano,w sumie ja prawie całą noc nie spałam. Pojechaliśmy po 6. Dojechaliśmy bez problemów bo większość ludzi miała wolne. Dzielnie zgłosiłam się na izbie przyjęć w sumie przed 8. Powiedziałam, że jestem zapisana na badanie HSG na dziś. Pani wzięła moje skierowanie i kazała mi usiąść w poczekalni. M. dzielnie czekał na mnie. Po około 5 minutach zostałam wezwana na oddział. Położna, bardzo miła kobieta, kazała mi pokazać badania. Popatrzyła i powiedziała, że posiew jest zły ponieważ brakuje bakterii beztlenowy i ona nie wie czy badanie da się zrobić. Po tych słowach weszła pielęgniarka i powiedział, że to w sumie nie ma znaczenia bo dziś i tan nie ma radiloga. Rozpłakałam się. Jeszcze siłą woli posiedziałam chwilę i wysłuchałam wywodu położnej na temat źle zrobionych badań i co mam na przyszłość zrobić. I usłyszała, że może za klika godzin lekarz mnie przyjmie i zrobi prawidłowe badania. Nie zmieniło to faktu, że pomimo mojego potwierdzanie 2 razy – ran w środę nikt mi nie powiedział że radiolog będzie miał mnie w dupie bo mu się pewnie nie opłacało przyjechać żeby zrobić jedno badanie. Jedno badanie o które ja walczyłam pół roku, jedno badanie które miało pomóc, a przynajmniej może coś wykluczyć. Wybiegłam z płaczem. Jakby M. nie było ze mną to nie wiem co bym zrobiła. Po tym jak się już uspokoiłam zaczęliśmy obdzwaniać wszystkie możliwe miejsca w Warszawie gdzie mogłabym zrobić badania. Niestety nawet prywatnie nie było szans. W końcu się poddaliśmy. Jadąc jeszcze po drodze umówiłam się do swojego lekarza. Poza tym wstąpiliśmy do Novum, ale niestety wymagania jakie mają do przystąpienia do tego badania są po prostu straszne.

Mój lekarz powiedział, że musimy próbować dalej. Nie powiem bo bardzo się przejął szczególnie, że jest powiązany z tym szpitalem. I co z tego wszystkiego. Dal nas to kolejny stracony miesiąc. Lekarz kazał mi się zapisać na Starynkiewicza i dodatkowo spróbować jeszcze na Karowej. Cały problem w tym, że zaraz po powrocie z urlopu będę musiała brać znowu urlop, żeby pojechać na badanie.  i dodatkowo boję się, że tym razem znowu wyjdzie coś nie tak w posiewie, i znowu będę miesiącami brać leki i nic z tego nie wyjdzie… Teraz na prawdę tracę siły. M. zaczyna się o mnie martwić, żebym się nie załamała.

M.powiedział, że choćby to było na drugim końcu kraju to on ze mną pojedzie.

Dal mnie jest to niezrozumiałe. Nie wiem czy to jest chichot losu czy nie wiem co. Nie rozumiem dlaczego tak się dziej i co to ma na celu…

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

To już jutro…

Jutro na 8.30 mam się stawić w szpitalu na badanie. Boję się sama nie wiem czy bardziej bólu czy wyniku badania. M.jedzie ze mną i powiedział, że będzie cały czas ze mną czekał. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok i że to mam pomoże.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Level „Posiew” zaliczony 1/1

A więc udało się. Posiew w końcu po pół roku wyszedł ujemny. Radości mojej nie było końca. Nawet an fali tej radości zaczęłam zmagania z datą badań. Na Starynkiewicza szans nie ma – to znaczy są ale w lipcu. A ja chrzanię kolejne pół roku przeciwności. Zadzwoniłam więc z nadzieją na Karową i mojemu zdziwieniu nie było końca. Tym razem w przeciwieństwie do rozmowy z grudnia telefon odebrała bardzo miła i kompetentna położna i o dziwo zapisała mnie pomimo, że nie mam okresu jeszcze na badanie. Termin mam na 20 czerwca na godzinę 10. Cieszę się jak nie wiem co bo po pół roku to mi już było obojętne, a nawet jak dzwoniłam już bezpośrednio do laboratorium w poniedziałek to za plecami słyszałam chichot losu, że i tym razem się nie uda. A tu czary mary i się udało. Teraz nic tylko czekać grzecznie, żeby okres przyszedł w terminie i na badania.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj